Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROMAN WŁOS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ROMAN WŁOS. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 czerwca 2013

NAJWIĘKSZA TAJEMNICA MEDIALNA XXI WIEKU – ISLANDIA !!!

Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie przerabianym przez Grecję podał się w komplecie do dymisji!!!
Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane a mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii.
Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania.
Na pewno zastanawiasz się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii?
Oto krótka chronologia faktów: Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego giełda zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju.
Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a następnie przedterminowe wybory.
Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procenta.
W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji. Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie.
Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procenty głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu.
W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii.
W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co “przerobionej lekcji”.
W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli WOLNYCH od przynależności PARTYJNEJ spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru – poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej – była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób).
Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią “Magna Carty”.
W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję BEZPOŚREDNIEJ DEMOKRACJI oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie, pokojowo sprzeciwiając się Systemowi.
Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście – NIE!
Minimum tego, co MY możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego “legendę” przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno-informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji.
Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Pozdrowienia,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)

sobota, 5 stycznia 2013

Jak Debilizm Zalewa Polskę !!!

Ostatnio, w krótkich odstępach czasu zatelefonowały do Mnie trzy debilki i jeden debil.  Takie spiętrzenie debilizmu natchnęło Mnie do napisania na ten temat.
Zanim Ci wyjaśnię o co chodzi dam Ci taką prostą zagadkę znaną od dawna.  Odpowiedz na pytanie – dlaczego turecki sułtan nosił zielone szelki???  Możesz się głowić do woli, a Ja na koniec podam Ci poprawną odpowiedź.
Póki co, wyobraź sobie taką abstrakcyjną sytuację.  Żyjesz sobie w jakimś kraju, nazwijmy go Debilolandia.  W tymże kraju istnieje pomieszanie socjalizmu z gospodarką quasi-kapitalistyczną, własność prywatna przeplata się z urzędniczą głupotą.  Do tego pacjenci tego kraju są tak durni, że kupią każdy debilizm.
W Debilolandii urzędasy uchwaliły takie prawo, że każdy posiadacz chleba ma obowiązek zakupić masło do tego chleba nawet jeżeli tego chleba nie będzie jeść, bo np. kupił go dla konia, dla świniaka, albo do zrobienia z niego filtru do denaturatu.  Urzędasy, świadomie bądź nieświadomie, naganiają pacjentów prywatnym sprzedawcom masła. Ale to nie koniec debilizmu.  Prawdziwy debilizm polega na tym, że żaden posiadacz chleba nie może poznać ceny masła dopóki nie odpowie na bardzo wiele debilnych pytań.
Te pytania brzmią mniej więcej tak – jaki rodzaj chleba nabyłeś, z jakiej piekarni, czy został on sprowadzony z zagranicy???  Gdzie ten chleb jest przechowywany, czy planujesz ten chleb zjeść sam czy wspólnie z rodziną???  Jaki jest numer kodu pocztowego miejsca przechowywania chleba???  Od jak dawna jadasz chleb???  Czy planujesz ten chleb wywieźć za granicę???  Jaki jest Twój zawód, jaki jest Twój stan cywilny, numer PESEL, adres zamieszkania???  Czy będziesz tego chleba używać w celach zarobkowych???
To tylko kilka przykładów debilnych pytań. Dopiero kiedy odpowiesz na te bzdurne pytania, to dowiesz się ile w danym sklepie kosztuje OBOWIĄZKOWE masło do tego chleba.  Przy czym, w wielu sklepach cena masła nie będzie w żaden sposób uzależniona od danych zawartych w odpowiedziach na te debilne pytania.
Przyznasz, że w normalnym kraju, wśród normalnych ludzi taka sytuacja nie miałaby racji bytu.  Ale nie w Debilolandii zwanej potocznie Rzecząpospolitą Polską.  Właśnie tak wygląda sytuacja w wielu dziedzinach.  Mnie ta sytuacja dopadła ostatnio, kiedy szukałem tańszych ubezpieczeń OC na Moje samochody.
Dzwoniły debile i debilki, i właśnie zadawały Mi takie debilne pytania, tzn. jak często planuję używać samochodu, jaki jest Mój zawód, jaki stan cywilny, czy planuję wyjazd za granicę, jaki rodzaj paliwa,  czy samochód posiada widoczne uszkodzenia, jaki jest przebieg samochodu, czy samochodem będą kierować osoby poniżej 25. roku życia???  Czy samochód będzie używany w celach zarobkowych ???  I szereg innych bzdurnych pytań.
A najciekawsze jest to, że większość tych danych nie ma żadnego wpływu na wysokość składki OC czyli na cenę umownego masła do chleba.  Co więcej, Ja po każdym debilnym pytaniu zadawałem pytanie - jak na cenę OC wpływa odpowiedź na dane pytanie.  Tzn. na pytanie o Mój stan cywilny, Ja pytałem – kto płaci mniej, żonaty czy kawaler???  Bo jeżeli kawaler, to się rozwiodę, a jeżeli żonaty, to się ożenię.
Nietety, w odpowiedzi mówiono Mi, że nie mogą ujawniać takich danych.  Ja im na to, że jest to niezgodne z ustawą o cenach – cena oraz warunki nabycia towaru muszą być podane przed zakupem towaru.
Oczywiście Ja staram się unikać debili, ale nie pożałowałem sobie przyjemności podroczenia się z debilami.  Dlatego, na pytanie jakie jest miejsce Mojego zamieszkania odparłem, że jestem bezdomny i mieszkam, w którymś z Moich kilku samochodów. Wobec tego padło pytanie jaki jest numer kodu pocztowego miejsca gdzie teraz przebywam???
Ja im na to, że mieszkam każdego dnia gdzie indziej, jadę tam gdzie Mnie oczy poniosą, a numery kodów nie są wypisane przy drogach.  I tutaj zaczynały się “schody”, dla debili nie do przebycia.
Bo debile twierdziły, że bezdomnemu nie mogą sprzedać polisy OC, a Ja mówiłem debilom, że państwo Mnie zmusza do kupowania OC, więc Oni nie mogą Mi odmówić.  Państwo Mi każe kupić to masło, a Oni bezdomnemu nie sprzedadzą.  Ciekawy problem??? (Jedna z tych debilek nawet  stwierdziła, że bezdomny nie ma prawa mieć samochodu).
Podobnie rzecz się miała z przebiegiem samochodu, odpowiadałem, że nie wiem jaki jest przebieg, bo szczęśliwi bezdomni przebiegu nie liczą, a żadne prawo nie zobowiązuje pacjentów Debilolandii do znania przebiegu. A już najśmieszniejsze było kiedy debilka zapytała Mnie o rodzaj paliwa.  Ja odparłem, że Moja Skoda 105 jest napędzana ciekłym wodorem.
Ona stwierdziła, że nie ma w bazie danych takiego paliwa.  Ja Jej na to, żeby pogoniła do roboty tego patałacha-informatyka co to nie wpadł na pomysł, że ktoś mógł sobie przerobić auto na ciekły wodór.
Ale debil potrafi zrobić tylko to, co ma wpisane w komputerze, a ściślej w programie komputerowym czyli to co inne debile zwane szefami wtłoczyły Mu pod kopułę.  Jak się potem okazało, rodzaj paliwa nie miał żadnego wpływu na wysokość składki OC.  Podobnie jak większość innych debilnych danych.
A sułtan turecki nosił zielone szelki po to aby Mu nie opadały spodnie.  Zagadka bardzo prosta, ale w każdej zagadce nadmiar danych wcale nie ułatwia rozwiązania, najczęściej utrudnia, a czasem uniemożliwia rozwiązanie.
Ale debile z m.in. PRYWATNYCH firm ubezpieczeniowych zbierają nikomu niepotrzebne dane.  Debilom trzeba za to zapłacić, przez to koszty rosną, przez to składki są wyższe.  Ale pacjenci Debilolandii i tak kwiczą z zachwytu jakież to mądre są te debile, że tak wnikliwie obliczają składki OC.  I pacjenci płacą chociaż potem płaczą, że drogo.
W tym całym debilizmie byłem zaskoczony kiedy w Towarzystwie Ubezpieczeń Wzajemnych, w skrócie TUW – nie myl tego z TUW-TUZ -, panienka zapytała Mnie jaki jest rodzaj samochodu (osobowy czy ciężarowy) oraz jaka pojemność silnika???  Po czym, po chwili podała Mi wysokość składki.  Trzydzieści sekund roboty zamiast kilkunastu minut debilnych pytań.
Już byłbym skłonny pochwalić tę firmę bezgranicznie, gdyby nie pewna komunistyczna przypadłość, która wyszła po tym, gdy chciałem się dowiedzieć czy uzyskam jakąś specjalną zniżkę kiedy wykupię u Nich OC na Moje cztery samochody.  W odpowiedzi usłyszałem, że jeżeli pacjent posiada więcej niż trzy samochody, to Oni uważają, że jest to “mikro-flota” (ale debilne słowo), więc wtedy nie dość, iż nie ma żniżki, to będzie ZWYŻKA składki o 50 procentów.
Nikt nie umiał Mi wytłumaczyć dlaczego tak jest – Ja sądziłem, że hurtowo będzie taniej.  Tymczasem Oni chcą drożej.  Jedynym wytłumaczeniem jest tutaj to, że jakiś komunista w tej firmie uznał, że gdy ktoś ma cztery samochody, to jest burżujem-kułakiem, a klasa robotnicza musi karać takich pacjentów, chociażby wyższą składką.  Ciekawe kiedy znowu zaczną rozstrzeliwać burżujów.
Kończąc, życzę Ci jak najmniej kontaktów z debilami w Nowym Roku 2013.  Ponadto doradzam Ci abyś nie podawał/podawała zbędnych danych, szczególnie tych dotyczących zawodu, stanu cywilnego, miejsca zamieszkania, itp.  A jeżeli zechcesz podać te dane, to naprzód Oni muszą Ci podać zależność ceny OC od tych danych.
Jako ciekawostkę, powiem Ci, że niektóre debile podwyższą Ci cenę OC kiedy przyznasz, że planujesz zrobić duży przebieg (powyżej 5,000 km rocznie), planujesz wyjazd za granicę, albo podasz, że auto ma duży przebieg.
Ta wyższa cena to jest taki podatek od marzeń, bo np. Ja planuję wyjazd samochodem na Marsa, ale o tym nikomu nie mówię.  Znowu Mi powiedzą, że nie mają czegoś takiego w bazie danych w komputerze, albo Moje marzenia zostaną opodatkowane wysoką ceną OC.
Pozdrowienia,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
http://www.romanwlos.cba.pl/
http://romanwlos.wordpress.com
romanwlos@interia.pl
tel. +48 662 620 163

środa, 28 listopada 2012

JOW – Jednomandatowe Okręgi Wyborcze – Nie Tutaj Jest Pies Pogrzebany !!!


Czasami chce Mi się śmiać, czasami płakać, a czasami najnormalniej rzygać kiedy widzę głupotę Polaczków bezpodstawnie zwanych Polakami.  Ostatnio jakieś cudaki robią szum i zamęt, ogólnie biją pianę, odnośnie wprowadzenia JOW – Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.
Jako człowiek, który dwukrotnie już usiłował kandydować na urząd prezydenta RP powiem Ci, że nie tutaj jest pies pogrzebany.  Co ciekawe, wybory prezydenckie są akurat jednomandatowe.  Nie wiem kto wymyślił tę debilną nazwę JEDNOMANDATOWE, ale wiedz, że chodzi tutaj o to, że na liście kandydatów są rozmaici pacjenci, ale pacjenci-wyborcy mogą wybrać TYLKO JEDNEGO Z TEJ LISTY.
W wyborach do Sejmu głosuje się NA LISTĘ kandydatów, przy czym na liście musi być minimum pięciu pacjentów (może być jeden zainteresowany i czterech lumpów), a maksimum dziesięciu pacjentów.  Nie ma czegoś takiego jak głosowanie na PARTIĘ jak sądzą durne Polaczki.
Gdyby tutaj chodziło o rzeczywiste mandaty, to Ja nie zapłaciłem żadnego mandatu od ponad 22 lat. Ponad 22 lata temu jakiś półgłówek-policjant (trudno jest spotkać policjanta, który nie jest półgłówkiem) wystawił Mi mandat za to, że przekroczyłem Moim Fiatem 126-p dopuszczalną prędkość o … 8 km/h. Można było jechać 100 km/h, a Ja pędziłem aż 108 km/h.
Gdzieś z piętnaście lat temu jakiś kolejny palant-policjant wystawił Mi mandat za parkowanie na trawniku, mimo że na tym trawniku nie było wcale trawy.  Ten mandat przyjąłem, ale go nie zapłaciłem – nie jestem frajerem więc wyruchałem komornika – po prostu powiedziałem Mu, że dostanie w mordę gdy jeszcze raz przyjdzie do Mnie do domu.  Widać stówa peelenów była dla Niego mniej warta niż perspektywa dostania w mordę.
Tak więc widzisz, że w wyborach mandaty mają niewielkie znaczenie.  Rozmaite półgłówki sądzą, że uleczą ten chory system wprowadzając głosowanie na danego pacjenta zamiast głosowania na listę.
Powiem Ci, że nie tędy droga.  Przyjrzyj się bliżej debilnym przepisom, które są zawarte w Ordynacji Wyborczej zwanej obecnie Kodeksem Wyborczym na prezydenta RP.
Już sam początek jest tak debilny, że widać, iż tę ustawę pisały dzieci specjalnej troski.  Kodeks Wyborczy prezydencki mówi tak – …kandydata na prezydenta zgłaszają OBYWATELE w liczbie co najmniej 100,000 (sto tysięcy)…  Czujesz bluesa jaki to jest kretynizm i pole do przewałów???
Znajdź sto tysięcy obywateli, którzy mówią jednym głosem.  Znajdź Mi sto tysięcy obywateli, spośród których każdy by chciał aby dany pacjent został prezydentem.  Już tutaj jest pies pogrzebany. 
Dalej, ten debilny Kodeks Wyborczy mówi, że te sto tysięcy obywateli tworzy Komitet Wyborczy – do utworzenia tego komitetu wystarczy tylko 15 obywateli.  Ten komitet jest po to aby prowadzić kampanię wyborczą na rzecz danego kandydata.
Te debile co pisały Kodeks Wyborczy popisują się dalej swoim debilizmem.  Oni mówią tak – Komitet Wyborczy występuje do kandydata z prośbą aby ten pajac zgodził się kandydować.
Oczywiście debil rozumuje tak – przychodzi taki pacjent z Komitetu i mówi – dzień dobry Ci Królu Lulu.  Pacjent-kandydat odpowiada – dzień dobry Ci dzieciu-śmieciu.  Gdzieś to był i coś robił???
Na to pacjent z Komitetu – ja chciałem Cię prosić – Królu Lulu – abyś zgodził się kandydować na urząd prezydenta RP w wyborach przypadających w roku (tym, a tym).
Oczywiście, debil-ustawodawca myśli, że Król Lul może odmówić mówiąc np. tak – a poszoł Ty won, job Twoju mać.  Dlatego, debil-ustawodawca żąda aby Król Lul wyraził swoją zgodę na piśmie i jednocześnie dał temu komitetowi upoważnienie do zbierania podpisów na listach poparcia i prowadzenia kampanii wyborczej na Jego rzecz.
Co dzieje się dalej, według chorej wyobraźni debila-ustawodawcy???  Ano taki półgłówek z komitetu organizuje rzeszę pacjentów aby ci zbierali podpisy na listach poparcia.  Potrzeba sto tysięcy takich podpisów.
Niewtajemniczeni myślą, że to jest prosta sprawa.  Nic bardziej błędnego.  Polaczki to takie debile, że mówią tak – Ja Ci się wpiszę na listę poparcia, ale daj Mi kabzę, daj Mi stanowisko w rządzie, daj Mi chociaż na flaszkę lub piwo.  Tak, takie debilne są Polaczki.
Zebranie stu tysięcy podpisów jest w takiej sytuacji NIEMOŻLIWE.  Dlatego UCZCIWI kandydaci już na tym etapie odpadają.  Natomiast pole do popisu mają – OSZUŚCI, BANDYCI, SZUBRAWCY, ZŁODZIEJE i inne męty lub szumowiny.
Czujesz już teraz bluesa???  Przy takiej debilnej ordynacji wyborczej nie możesz liczyć na to, że prezydentem zostanie ktoś uczciwy i prawy.  Że prezydentem zostanie człowiek kompetentny.
Żeby było śmieszniej, to debile-ustawodawcy wymyśliły coś takiego jak Państwowa Komisja Wyborcza czyli grupę głupków opłacanych z kieszeni podatników.
Ta grupa głupków nawet gdyby chciała coś zrobić rzetelnie, to i tak nie może.  Jednym z zadań tej grupy głupków jest sprawdzanie autentyczności podpisów na listach poparcia. To sprawdzanie ogranicza się do tego, że te głupki patrzą czy różne podpisy są robione różnymi długopisami.
Poza tym, nie mają oni możliwości nic sprawdzić.  Na liście poparcia trzeba podać dane takie jak – imię i nazwisko, adres ZAMIESZKANIA (nie adres zameldowania), PESEL oraz podpis.
W Polsce nie istnieje coś takiego jak baza danych zawierająca podpisy obywateli, nie mówiąc o tym, że każdy pacjent może zmieniać sobie podpis kilka razy dziennie.  Nie istnieje w Polsce baza danych zawierająca adresy zamieszkania, nie mówiąc o tym, że każdy pacjent może sobie zmieniać adres zamieszkania kilka razy dziennie.
Jedyna rzecz, którą mogą sprawdzić głupki zwane PKW jest zgodność numeu PESEL z imieniem i nazwiskiem.  Ponadto mogą sobie policzyć liczbę wpisów na listach poparcia, nawet nie będąc w stanie wykryć DUPLIKATÓW.  (Ja w ostatnich wyborach w roku 2010 wpisałem się TRZYKROTNIE na listę jednego i tego samego kandydata, ale PKW tego nie wykryła).
Widzisz teraz gdzie jest pies pogrzebany???  Kodeks Wyborczy nie może być taki aby faworyzował OSZUSTÓW, ZŁODZIEI, BANDYTÓW i SZUBRAWCÓW.  Dopóki tak będzie, to przy korycie stale będą jedne i te same świnie.  I nic tu nie pomogą JOW-y.
Rozwiązanie jest proste.  Zrezygnować ze zbierania czyli FAŁSZOWANIA debilnych podpisów.  Wpisać do Kodeksu Wyborczego tekst, że wybrańcy ludu mogą zostać odwołani W KAŻDEJ CHWILI za nierzetelne wypełnianie woli wyborców. 
Do tego ustalić odpowiedzialność majątkową dla wybrańców ludu.  Proste???  A tak w ogóle, to wszelkie funkcje w państwie powinny być pełnione SPOŁECZNIE – bez wynagrodzenia.  Proste???
Pozdrowienia,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
tel. +48 662 620 163

piątek, 23 listopada 2012

Co To Są I Skąd Się Biorą Pieniądze ???


Jako, że ciągle zdarza Mi się spotykać ludzi, którzy mają fałszywe pojęcie na temat pieniędzy, to pozwolisz, że opowiem Ci taki animowany film dostępny w internecie.  Ten film oświecił Mnie, ten film oświecił wielu ludzi.  Teraz Ja Ciebie oświecę.
Są dwie rzeczy, o których ludzie ciągle mówią – MIŁOŚĆ i PIENIĄDZE.  Przy czym, od tysięcy lat ludzie zadają sobie pytanie – co to jest miłość???   Natomiast prawie nikt nie pyta – czym są pieniądze oraz skąd one się biorą???
Wiele osób sądzi, że to rządy państw emitują pieniądze, a drukują je wytwórnie papierów wartościowych.  Jest to prawda, ale nie cała – a właściwie tylko mała część prawdy.  W dzisiejszych czasach pieniądze są tworzone głównie przez prywatne banki!!!!!
Za każdym razem kiedy jakiś pacjent przychodzi do banku pożyczyć pieniądze, bank wytwarza żądaną sumę wprost ze zobowiązania spłaty podpisanego przez pożyczkobiorcę.  Wiele osób sądzi, że banki pożyczają pieniądze, które ludzie zdeponowali na swoich kontach.  Ale to nie jest prawda.  Mechanizm tworzenia nowych pieniędzy jest tak prosty, że umysł ludzki go odrzuca.
A wygląda to tak, że kiedy pacjent przychodzi do banku pożyczyć pieniądze, to składa podpis przez co zobowiązuje się zapłacić bankowi żądaną kwotę plus odsetki, pod groźbą utraty domu, samochodu lub innego aktywa użytego jako zastaw bankowy.  A bank “wyczarowuje” niczym z kapelusza żądaną kwotę kredytu i wpisuje ją na konto pożyczkobiorcy.
Aby to zrozumieć, sięgnijmy do historii, tysiące lat wstecz.  Otóż pieniądzem może być cokolwiek.  Ważne jest aby to coś było przenośne oraz aby wystarczająca liczba ludzi miała wiarę, że to coś będzie można wymienić na rzeczy o prawdziwej wartości takie jak żywność, ubranie, schronienie, itp.
Jako pieniędzy używano muszli, nasion kakao, paciorków czy ptasich piór. Wiele cywilizacji wyspecjalizowało się w obróbce złota i srebra, dlatego to te metale zaczęły pełnić rolę pieniądza.  Złotnicy zaczęli bić standardowe monety gdzie próby złota i srebra były certyfikowane, co ułatwiło handel.
Złotnicy potrzebowali skarbców aby bezpiecznie trzymać swoje złoto.  Niebawem do złotników zaczęli przychodzić inni mieszkańcy miasta aby wynająć miejsce na swoje złoto.  Wkrótce wszystkie półki w skarbcu były zajęte, a złotnik miał niewielki dochód z wynajmu.
Złotnik zauważył pewną prawidłowość.  Mianowicie to, że depozytariusze bardzo rzadko przychodzili po swoje złoto, jako że kwity za złoto zdeponowane u złotnika były wymieniane na rynku tak jak prawdziwe złoto.  Także nie zdarzyło się by wszyscy naraz przyszli po swoje złoto. Kwity były wygodniejsze od ciężkich monet, a ponadto można było na nich napisać dowolną kwotę.  Tak narodziły się banknoty.
Złotnik zaczął przy okazji rozwijać inny interes.  Zaczął pożyczać swoje własne złoto innym ludziom obciążając ich odsetkami. Pożyczający także prosili o kwity, a nie o prawdziwe złoto.  Wraz z rozwojem handlu coraz więcej pacjentów prosiło złotnika o pożyczkę, więc złotnik wpadł na sprytny pomysł aby pożyczać ludziom kwity zabezpieczone nie tylko swoim własnym złotem, ale także złotem tych co zdeponowali swoje złoto u niego.
Dopóki pożyczki były spłacane, depozytariusze nic nie wiedzieli o interesach złotnika, i nie ponosili żadnych strat.  Jednak złotnik teraz działał już jako bankier i trzepał na tym znacznie większą kasę niż wtedy gdy pożyczał tylko swoje złoto.
Bogactwo złotnika nie uszło uwadze mieszkańców miasta, którzy podejrzewali go, że on przepuszcza ich złoto.  Zebrali się i zażądali otwarcia skarbca.  Oczywiście złoto leżało sobie bezpiecznie na półkach, ale interesy złotnika wyszły na jaw.  Więc depozytariusze zażądali aby złotnik dawał im część odsetek za zdeponowane przez nich złoto.
Tak narodziła się bankowość.  Złotnik, teraz będący bankierem wypłacał niskie odsetki tym co zdeponowali u niego złoto, a pobierał wyższe odsetki od tych, którym pożyczał cudze złoto.  Różnica w odsetkach stanowiła dochód bankiera, z czego on oczywiście musiał pokryć także koszty prowadzenia banku.
Mimo, że ten schemat działania wydaje się logiczny aby zaspokoić popyt na kredyt, to jednak nie jest to sposób, w jaki działają współczesne banki.  Ponieważ złotnik-bankier nie był już zadowolony z dochodu jaki osiągał po tym jak musiał dzielić się odsetkami z depozytariuszami, więc wpadł na szatański pomysł.  Jako, że nikt poza nim nie wiedział ile złota znajduje się w skarbcu, więc zaczął pożyczać kwity pod zastaw złota, którego nigdy w skarbcu nie było.
Ten schemat działania okazał się być super dla złotnika-bankiera.  Dzięki temu, że pobierał odsetki od złota, którego nigdy nie było, to stał się bajecznie bogaty.  A wielu ludziom taki pomysł, że bankier mógł tworzyć pieniądze z niczego w ogóle nie przychodził do głowy.
Jednak bogactwo bankiera ponownie ludziom wydało się dziwne.  Kilku najbogatszych mieszkańców wycofało swoje złoto.  Potem rozeszły się plotki, że bankier nie ma tyle złota aby zaspokoić roszczenia wszystkich tych co mieli kwity.
Pewnego dnia niemal wszyscy przyszli po swoje złoto, co fachowo nazywa się najazdem na bank, a co dla bankiera okazało się katastrofą.  Mimo, że sama praktyka tworzenia pieniądza z niczego wydaje się absurdalna, to nie została ona zakazana.  Wprost przeciwnie – zalegalizowano ją pod warunkiem, że bankierzy będą przestrzegać limitów udzielania pożyczek w fikcyjnych pieniądzach.
Te limity na ogół wynoszą 1 do 9 – czyli 9 fikcyjnych dollarów na każdy jeden dollar mający pokrycie w złocie.  Ponadto ustalono, że bank centralny ma wspierać lokalne banki szybkim “zastrzykiem” złota w przypadku najazdu na dany bank.  Inaczej, ta “bańka” kredytowa mogłaby pęknąć.
Obecny system bankowy działa właśnie w powyższy sposób.  Dawniej papierowy dollar był kwitem, który można było wymienić na złoto lub srebro.  Obecnie papierowy (lub cyfrowy dollar) może być wymieniony tylko na innego dollara – papierowego lub cyfrowego.
Dawny pieniądz reprezentował realną wartość.  Obecny pieniądz reprezentuje dług.  Można by rzec – Z DŁUGU POWSTAŁEŚ I W DŁUG SIĘ OBRÓCISZ.  To właśnie dlatego wszystkie kraje są obecnie zadłużone – im bogatszy kraj, tym ma większy dług.  A długi nigdy nie zostaną spłacone, bo ….. nie ma na to pieniędzy.  Bo żeby spłacić dług, to trzeba by stworzyć nowy pieniądz czyli trzeba by się zadłużyć.
Pozdrowienia dla dłużników oraz dla wierzycieli,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
 dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
www.romanwlos.cba.pl
tel. +48 662 620 163

poniedziałek, 19 listopada 2012

PJN Czyli – Produkcja Jest Najważniejsza !!!


Słowa znanej piosenki brzmią -
Dwaj Murzyni na pustyni,
Urządzili Wielki bal,
Jedli, pili i tańczyli,
A trzeciemu było żal.
Teraz zastanów się dlaczego sprawy potoczyły się w ten właśnie sposób.  Wytłumaczeń może być kilka.  Ale takie najprostsze to po prostu fakt, że tamci dwaj Murzyni produkowali jakieś dobra konsumpcyjne (po amerykańsku – goods albo commodities).  Natomiast ten trzeci Murzyn był z pewnością Polakiem, więc był uzależniony od SOCJALISTYCZNEGO państwa.
Ta prosta prawda nie dociera do większości ludzi, nawet do niby-wykształconych czyli idiotów zwanych ekonomistami.  A ta prawda jest taka, że – ABY MÓC JEŚĆ, PIĆ I TAŃCZYĆ, TO TRZEBA PRODUKOWAĆ DOBRA KONSUMPCYJNE.
Potrzeby szarego człowieka są bardzo trywialne – POPIĆ, POPALIĆ I PORUCHAĆ oraz DOBREGO RADIA POSŁUCHAĆ.
Aby być szczęśliwym wystarczy produkować to co ludziom do szczęścia jest potrzebne.  Innego wyjścia nie ma.  Klasycznym dowodem na to są właśnie Murzyni w Afryce.
Amerykanie produkują ogromne nadwyżki zboża.  Co roku, miliony ton zboża są wrzucane przez Amerykanów do oceanów.  Dzieje się tak dlatego, że Amerykanie wiedzą, że nadmiar zboża na rynku spowodowałby spadek cen czyli ogólnie kryzys.
Tymczasem Murzyni w Afryce głodują i nie mają pieniędzy aby kupić sobie zboże od Amerykanów.  Ci Murzyni po prostu nic nie produkują, więc nie mają czym zapłacić za to zboże.  Bo pomimo istnienia pieniędzy, każdy handel jest wymienny – towar za towar.
Co więcej, na świecie pełno jest błaznów pokroju Janusza Korwina-Mikke, którzy wmawiają ludziom, że ich byt można polepszyć metodami administracyjnymi czyli komunistycznymi.
Ten komunistyczny idiota Korwin Mikke twierdzi, że nie trzeba NIC PRODUKOWAĆ.  Wystarczy obniżyć podatki, a ludzie będą żyć w luksusach.  Niestety, idiota pokroju Korwina zawsze zyska poklask wśród gawiedzi.  Bo gawiedź to umysłowa tępota, więc uważa, że państwo powinno jej dać.
A teraz, kiedy już wiesz, że PRODUKCJA JEST NAJWAŻNIEJSZA, Ja obalę tę tezę.  Zastanów się jakie jest inne możliwe wyjaśnienie tego fenomenu, że dwaj Murzyni jedli, pili i tańczyli, a ten trzeci przyglądał się im z żalem.
Odpowiedź jest prosta.  Tamci dwaj Murzyni to były Mośki, a ten trzeci to był Polski goj.
Mośki nie muszą nic produkować, a i tak trzepią kasę wyzyskując gojów.  Zobacz jak wygląda ten świat.  Cały świat ciężko pracuje, a największą kasę trzepią Mośki na giełdzie towarowej w Nowym Jorku.
Ale co by nie było, pamiętaj – BEZ PRODUKCJI ANI RUSZ.
Pozdrowienia,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
tel. +48 662 620 163 

piątek, 16 listopada 2012

Nie Przeludniajcie Ziemi, Tej Ziemi !!!


Potężna wojna jest nieunikniona.  Chyba, że wcześniej nadejdzie jakiś kataklizm, który wytępi przynajmniej 80 procent ludzkich osobników.  A wszystko to z winy rozmaitych głupoli, szczególnie polityków oraz profesorów ekonomii czyli półgłówków do potęgi.
Ci ostatni pacjenci mają problemy z podstawową arytmetyką, więc ciągle nawołują – mnóżcie się, róbcie wzrost gospodarczy, bo bez tego Ziemia zginie.  A prawda jest dokładnie odwrotna.  Przez głupotę ludzi, którzy słuchają wspomnianych idiotów, ta Ziemia już się kończy.
Gdyby któryś z półgłówków-polityków, czy debili-ekonomistów miał trochę rozumu, to byłby w stanie pojąć elementarną matematykę, a ściślej takie pojęcie jak postęp, szczególnie postęp geometryczny. 
Aby Ci przybliżyć temat, na początek taka zagadka – wyobraź sobie, że masz jedną sztukę czegokolwiek.  Może to być np. ziarno fasoli, osobnik ludzki, albo zwykła moneta jednozłotowa.
Niech będzie moneta.  Co się stanie jeżeli będziemy tę monetę podwajać każdego dnia wraz z monetami, które otrzymamy z podwajania???  Ano, będzie tak – na drugi dzień będą dwie monety, na trzeci cztery, na czwarty dzień osiem monet.
Z początku tych monet nie przybywa zbyt wiele.  Jednak trzydziestego dnia tych monet będzie już ponad pięć MILIARDÓW, trzydziestego pierwszego dnia będzie ich ponad dziesięć miliardów, a po stu dniach pewnie będzie ich więcej niż atomów we Wszechświecie.
Widzisz do czego prowadzi “niewinny” wzrost tylko dwukrotny każdego dnia.  Teraz weźmy na tapetę typową parę ludzką – jeden facet i jedna facetka.  Załóżmy, że oni będą się mnożyć podobnie, tzn. z jednej pary będą dwie pary, potem cztery pary, itd. 
Oczywiście pary ludzkie nie podwajają się każdego dnia.  Ale nawet niech każda para podwoi się raz na dwadzieścia lat, to gdyby ludzie nie umierali, gdyby nie było kataklizmów czy wojen, to ta jedna para spowodowałaby kataklizm przeludnienia w krótkim czasie.
Bo planeta Ziemia ma skończoną powierzchnię, bo planeta Ziemia ma ograniczone możliwości wyżywienia ludzi, bo zasoby surowców są ograniczone.  Gdyby ludzie umieli myśleć i przewidywać, to już dawno by coś zrobili na rzecz ograniczenia populacji. 
Tymczasem debile ciągle krzyczą – wzrost, wzrost gospodarczy.  Wzrost PKB (tylko debil może się podniecać tym, że PKB rośnie, bo ten wskaźnik ma niewielkie znaczenie dla bytu człowieka).  Szczególnie w Polsce, ludzi ubywa, więc wzrost PKB oznacza, że Polacy muszą więcej żreć, więcej srać, więcej jeździć.  Wszystkiego muszą więcej.  Najlepiej gdyby siedzieli w klatkach i konsumowali, bo musi być wzrost PKB.
Debile-politycy wymyślają jeszcze jakieś wynagrodzenie za ruchanie celem robienia kretynowatych dzieci.  Piszę o kretynowatych dzieciach, bo na tzw. becikowe łakomią się głównie degeneraci, którzy mają defekty genetyczne, często z nadmiaru alkoholu.
Jedyną grupą, która rozumie problem jest część Mośków skupionych w tzw. grupie Bilderberg.  Mośki mają łeb, więc grupa Bilderberg czyni starania aby wprowadzić Nowy Porządek Świata – New World Order.  Zgodnie z założeniami NWO, docelowo na Ziemi ma pozostać góra 1,5 miliarda ludzi.  Ja uważam, że to i tak za dużo.  Ale dobre i to.
Ciekawe jak Mośki to zrobią???  Moim zdaniem totalna wojna jest koniecznością.  Osobiście nie mogę się już doczekać kiedy wreszcie pożyję na NIEPRZELUDNIONEJ Ziemi.  Mam nadzieję, że doczekam tych czasów – no chyba, że się nie załapię do tego półtora miliarda. 
Trzymam kciuki za Mośków z grupy Bilderberg.  Tobie radzę to samo.  Inaczej wszyscy zginiemy od wzrostu.
Pozdrowienia dla Ciebie
i dla wszystkich Mośków
z grupy Bilderberg,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
tel. +48 662 620 163


sobota, 10 listopada 2012

Akcja ChWDP – A Docelowo Likwidacja Policji !!!


Parę dni temu przeczytałem w internecie informację o tym jak to w Warszawie policmajstry postrzeliły pacjenta, który siedział sobie w samochodzie.  Ot, tak.  Strzelił sobie policmajster i udało Mu się trafić w kierowcę, a nie sobie w nogę, albo w kumpla z tego samego patrolu.  Zaznaczam, że informację tę napisał dziennikarz Interii czyli z definicji kompletny półgłówek.
A było to tak.  Gdzieś w Warszawie, w stojącym samochodzie siedzieli sobie dwaj goście.  W pewnym momencie podszedł do nich policmajster i zażądał dokumentów. Wtedy ten pacjent w samochodzie odpalił auto.  Na to policmajster wsadził Mu swoje brudne łapsko do auta i chciał Mu wyjąć kluczyki ze stacyjki.  Wtedy kierowca ruszył, pasażer wyskoczył z auta, a psu poturbowało łapsko, które włożył do auta. 
Oczywiście, dalej Interia podała typowy scenariusz – tzn. kierowca chciał staranować drugiego policjanta, na co ten drugi wyciągnął spluwę i trafił tego pacjenta co prowadził auto.  (Wszelkie polskie dziennikarzyny upodobały sobie ostatnio hasło – “chciał staranować policjanta”).  Obaj faceci z auta zostali złapani, z czego jeden trafił do szpitala jako trafiony przez psa.
Ja nie wiem jak to wyglądało naprawdę, ale mam przypuszczenie, że był to zwykły bandycki napad w wykonaniu policji. Sam byłem wielokrotniw napadany przez policję, stąd Moje przypuszczenie.  Z opisu Interii wynika, że policjanci postanowili wylegitymować pacjentów siedzących w stojącym samochodzie.  Nigdzie nie podano jaki był POWÓD tego legitymowania. 
Wiedz,  że Ustawa O Policji nie pozwala na legitymowanie ludzi bez wyraźnego powodu.  Zgodnie z Ustawą tym powodem może być jedynie WYRAŹNE podejrzenie popełnienia czynu zabronionego, który jest zagrożony karą.  (Nie wiem co to jest czyn zabroniony, NIEZAGROŻONY karą – widać, że to pisał jakiś idiota-prawnik – dla Mnie czyn NIEZAGROŻONY karą jest czynem dozwolonym).
Ponadto, do siedzenia sobie w stojącym samochodzie nie są wymagane żadne dokumenty.  Wiedz, że dokumenty pojazdu są wymagane jedynie wtedy gdy pojazd jest W RUCHU na drodze publicznej.  Na innej drodze można prowadzić pojazd nie mając w ogóle prawa jazdy – np. na parkingu przed hipermarketem. A dowód osobisty, to trzeba jedynie POSIADAĆ, ale nie trzeba go nosić przy sobie.
Z informacji Interii nie wynika czy policjanci byli umundurowani, czy nie oraz jak zachowali się zanim zażądali dokumentów.  Ale znowu tutaj przypuszczam, że pogwałcili Ustawę O Policji, Konstytucję RP i szereg innych aktów prawnych.. 
Wiedz, że prawo wymaga aby policjant przystępujący do legitymowania, przeszukania, itp. zrobił następujące rzeczy.  Po pierwsze, musi podać – swoje imię, nazwisko i stopień, powód legitymowania (przeszukania, itp.) oraz podstawę prawną tej czynności.  Ponadto, jeżeli jest nieumundurowany, to musi sam okazać swoją legitymację w sposób taki aby dany pacjent miał możliwość zanotowania danych z Jego legitymacji.
Niezależnie od powyższych warunków – na żadanie legitymowanego (przeszukiwanego) pacjenta, policjant MUSI wystawić pisemny protokół opisujący przeprowadzone czynności.  Przy braku takiego żądania, wystarczy,  że zanotuje szczegóły w swoim notesie służbowym.  Ja z Mojego doświadczenia wiem, że policjanci gwałcą prawo na potęgę – wielu z nich nawet nie wie, że gwałcą prawo.  Nagminnie NĘKAJĄ ludzi bez powodu, nie przestrzegają procedury wymaganej ustawą, w ogóle prześladują ludzi.
Dlatego Ja – od jutra, t.j. Święta Niepodległości 11.11.2012 – ogłaszam Akcję ChWDP.  Ten skrót, to oczywiście od słów – Chwała Wam, Dobrzy Policjanci !!!  Celem akcji jest odsianie ziarna od plew czyli eliminacja czarnych owiec z szeregów policji. 
Akcja polega na tym abyś Ty – w kontaktach oficjalnych z policją – żądał/żądała przestrzegania prawa.  Nigdy nie pozwalaj na jakiekolwiek czynności wobec Ciebie bez procedury wstępnej, tzn. imię, nazwisko, stopień, powód czynności, podstawa prawna.  W przypadku powodu wyssanego z palca, żądaj uzasadnienia.  Możesz także przedzwonić do dyżurnego właściwej komendy policji, albo do dyżurnego Komendy Głównej, chociaż do tej ostatniej raczej się nie dodzwonisz.
Niezależnie od wszystkiego, żądaj PISEMNEGO PROTOKOŁU w każdym przypadku.  Nawet kiedy zostaniesz zatrzymany za przekroczenie prędkości gdzie Twoja wina jest ewidentna – żądaj PISEMNEGO protokołu z przeprowadzonych czynności.  Nic tak nie wpływa dyscyplinująco na policjantów jak konieczność napisania kilku zdań po polsku – w razie błędów ortograficznych, żądaj przepisania protokołu poprawnie. 
Nie wahaj się także z napisaniem skargi do Wydziału Kontroli Wewnętrznej Komendy Wojewódzkiej Policji, albo Komendy Głównej – niech chłopacy mają jakieś zajęcie.  Możesz to zrobić emailem, o ile policmajstry będą umieć go odczytać.  (Ja kiedyś wysłałem emailem, a Oni Mi odpisali, że nie potrafią odczytać emaila).  Ponadto, pisz do prokuratury, do gazet, do kancelarii premiera, kancelarii prezydenta, itp.
Ja taką akcję ChWDP prowadzę od lat, ale sam zdziałałem tylko tyle, że wielu policjantów na hasło ROMAN WŁOS kojarzy, iż tego pacjenta lepiej zostawić w spokoju.  Ale w jedności siła, więc Twój udział w akcji ChWDP może zmienić ten kraj – z policyjnego państwa, w kraj przyjazny ludziom.  A co najważniejsze, taka akcja jest w STU procentach zgodna z prawem.
A tak na koniec, to rozważam możliwość CAŁKOWITEJ likwidacji policji.  W normalnym kraju, w wolnym kraju, w kraju opartym na PRYWATNEJ własności nie ma w ogóle potrzeby istnienia policji, tym bardziej państwowej policji.  PRYWATNE firmy ochroniarskie o wiele lepiej sprawdzą się w roli policji.  A ponadto, może być wielokrotnie taniej.
Powodzenia w akcji ChWDP,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
tel. +48 662 620 163

czwartek, 8 listopada 2012

Wypłata Nie Rzadziej Niż Raz W Tygodniu !!!


Teraz podzielę się z Tobą Moimi przemyśleniami na temat durnego zwyczaju płacenia ludziom za robotę tylko raz w miesiącu,  i do tego z opóźnieniem.  W Polsce, przeciętny pacjent dostaje zapłatę za swoją ciężką robotę zazwyczaj tylko raz w miesiącu. 
Do tego, otrzymuje tę zapłatę dopiero około dziesiątego dnia następnego miesiąca.  Z kolei, większość płatności polscy pacjenci muszą wnosić nie później niż do dziesiątego dnia danego miesiąca czyli płatność musi być zrobiona – jak to się mówi – z góry. 
Jeżeli nie widzisz nic nienormalnego w tym systemie, to znaczy, że albo jesteś komuchem, albo kapitalistą-prywaciarzem. Kapitalista-prywaciarz jest zainteresowany tym aby płacić swoim pracownikom jak najrzadziej i jak najmniej. 
Taki prywaciarz najchętniej nie płaciłbym wcale, albo dopiero wtedy gdy pacjent – Jego pracownik – będzie już na łożu śmierci.  Z kolei, komuch uważa, że wszystko  słuszne jest to co ustaliły urzędasy.  Jeżeli ustaliły wypłatę tylko raz w miesiącu, to znaczy, że jest O’Kay.
Teraz spójrz na to z pozycji przeciętnego pacjenta – pracownika najemnego.  Taki pacjent wolałby dostać kabzę z góry zanim jeszcze zabrał się do roboty.  Oczywiście takie coś nie jest dobre, podobnie jak zapłata raz w miesiącu, i to dopiero w następnym miesiącu.
Wyobraź sobie, że gospodarka to między innymi rzeka pieniędzy.  Co się stanie jeżeli jakąkolwiek wodną rzekę powstrzymamy na 30 dni, a potem puścimy w samopas???  Nietrudno przewidzieć – naprzód nastąpi spiętrzenie wody, a potem NIEKONTROLOWANY wypływ.  Ten wypływ będzie gwałtowny, turbulentny i trudny do przewidzenia w skutkach.
Dokładnie tak samo dzieje się z rzeką pieniędzy.  Pacjenci przez większość miesiąca chodzą goli i niezbyt weseli.  Potem następuje niekontrolowany wypływ pieniędzy.  
W sklepach oblężenie, na drogach potężne korki, taksówkarze nie mogą się wyrobić z wożeniem pacjentów, policja, straż pożarna, pogotowie – mają tyle wezwań, że ledwo zipią.  A najgorzej mają prostytutki – muszą ciągnąć druta na akord, nie są w stanie obsłużyć wszystkich pacjentów.
A kilka dni po wypłacie zaczyna się kompletna mięta.  Prostytutki są tak zdesperowane, że laskę zrobią nawet za darmo byle mieć coś ciepłego w ustach.  Taksówkarze stoją na słupie i opowiadają sobie dyrdymały.  Znudzone kasjerki w hipermaketach nie mają nic do roboty mimo, że stoją otworem do klienta.
Dlatego mądre Mośki w U.S.A. wymyśliły tzw. tygodniówki – pacjent pracuje przez pięć dni w tygodniu – od poniedziałku do piątku – a w piątek dostaje czek z wypłatą.  Potem wyjazd na weekend.  Jadąc na weekend pacjent ma pieniądze aby POPIĆ, POPALIĆ I PORUCHAĆ.  W poniedziałek z radością wraca do pracy, bo wie, że za pięć dni znowu dostanie kasę.
Ja postuluję coś więcej -  różni pacjenci powinni dostawać wypłatę w różnych terminach przez cały tydzień.  Wtedy nie będzie spiętrzeń i turbulentnych wypływów.  Gospodarka będzie się kręcić tak jak w tej piosence – gdzie strumyk płynie z wolna.
Rozpowszechniaj Moją koncepcję gdzie tylko możesz (gdzie nie możesz, też rozpowszechniaj).
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
tel. +48 662 620 163

niedziela, 4 listopada 2012

Jak Powinien Wyglądać Normalny Kraj I Normalne Państwo !!!


Dzisiaj chcę Ci przedstawić Moją wizję normalnego kraju i normalnego państwa.  Na początek takie pytanie – co to jest w ogóle kraj???  Ano nic innego jak geograiczne miejsce na Ziemi (w przyszłości może być na Marsie – cała sprawa w rękach Janusza Korwina Mikke), gdzie żyją sobie ludzie, którzy mają coś ze sobą wspólnego.
Ponieważ człowiek jest ssakiem stadnym oraz istotą społeczną, to do życia potrzebuje mieć dobre kontakty z jak najliczniejszą rzeszą osobników ze swojego stada oraz stad sąsiednich.  W normalnym stadzie powinno być tak aby stado jak najwięcej produkowało dóbr, które będą dzielone w sposób pozwalający na przetrwanie stada.
Jednak dane stado nie jest w stanie samo rozwiązać wszystkich problemów, więc niezbędne są pewne instytucje ponadstadne, które nazwiemy państwem.  W normalnym kraju będzie dobrze wtedy kiedy wszelkie stada je zamieszkujące będą produkować jak najwięcej przy jak najmniejszym wysiłku.
I właśnie po to aby zminimalizować ten wysiłek potrzebne jest państwo.  Krótko mówiąc – niewielka liczba ludzkich osobników produkuje wszelkie rzeczy dla całej populacji kraju, a wszyscy inni im w tym pomagają, a w szczególności państwo.
Wtedy jest realizowana zasada MINI-MAX – Minimum Wysiłku, Maksimum Produkcji.  Kwestia podziału wytworzonych dóbr to zupełnie inna sprawa chociaż kluczowa dla całego kraju.
Tak więc normalny kraj powinien wyglądać tak – niewielka garstka ludzi produkuje, pozostali dostarczają jej surowce, zapewniają bezpieczeństwo, rozrywkę, opiekę medyczną, itp.  Jednym słowem robią wszystko aby ta garstka ludzi mogła bez stresu i wysiłku zaopatrzyć całą populację w niezbędne dobra.
Przyznasz, że Moja wizja normalnego kraju jest bardzo prosta w teorii.  A jak jest obecnie w praktyce???  Już nie garstka, ale liczna rzesza ludzi usiłuje coś produkować.  Natomiast super liczna rzesza darmozjadów i pasożytów zwanych urzędnikami, politykami, itp. robi wszystko aby tę produkcję uniemożliwić.
Półgłówki zwane Sejmem, urzędasy w ministerstwach, urządzają ludziom bieg z przeszkodami.  Jeżeli dany pacjent pokona te przeszkody, to może uda Mu się coś wyprodukować dla reszty stada, w tym dla tych urzędasów. 
Efekt jest taki, że ludzie harują ciężko, ale niewiele z tego mają.  Co ciekawe, ta rzesza darmozjadów też nie ma się zbyt dobrze, bo stale podcina sobie gałąź, na której siedzi.
Tak dalej być nie może.  Chcesz normalnego kraju, normalnego państwa, to już dziś wpisz się na listę poparcia jedynego, godnego, bo od zawsze BEZPARTYJNEGO kandydata na prezydenta RP 2015 – ROMANA WŁOSA i weź udział w BEZPŁATNYM losowaniu cennych nagród. 
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
tel. +48 662 620 163

wtorek, 30 października 2012

Nic Ci W życiu Nie Wychodzi ??? A Może Winna Jest Statystyka???


Jako, że poprzednio wdałem się trochę w dedukcję, indukcję i spekulację myślową, to teraz chcę Cię wtajemniczyć w logikę, statystykę, prawo wielkich liczb oraz rachunek prawdopodobieństwa.
Na początek taki eksperyment, ale wyłącznie myślowy.  Wyobraź sobie, że mamy do dyspozycji bardzo, bardzo, ale to bardzo wielu ludzi.  Dowolnych ludzi – mężczyzn, kobiety, dzieci, pracujących, bezrobotnych, lumpów, meneli, złodziei kieszonkowych, kolejarzy wąskotorowych, lachociągi i innych.
Ważne aby tych ludzi było tak wielu żeby ich nigdy nie zabrakło.  Teraz każdemu z tych ludzi dajemy kostkę do gry – taki sześcianik gdzie na każdej ściance są kropki symbolizujące liczby od jeden do sześć.  Na umówiony sygnał np. bip wszyscy ludzie jednocześnie rzucają kostką (każdy swoją).
Osoby, które w danym rzucie uzyskały liczbę sześć przechodzą dalej do gry, pozostałe odpadają.  W tym miejscu wtajemniczę Cię nieco w rachunek prawdopodobieństwa oraz prawo wielkich liczb.  Otóż każda osoba ma możliwość uzyskania w jednym rzucie jednej z liczb od jeden do sześć.  Każda liczba jest jednakowo prawdopodobna i to prawdopodobieństwo wynosi dokładnie jedną szóstą.
Prawo wielkich liczb mówi, że przy bardzo dużej liczbie prób, w tym wypadku osób, częstość wyrzucenia danej liczby oczek będzie prawie równa prawdopodobieństwu danej liczby.  Stąd można wysnuć prosty wniosek, że przy jednym rzucie kostką, na placu boju zostanie około jedna szósta początkowej liczby osób, bo właśnie tyle osób wyrzuci liczbę sześć.
Osoby, które przeszły pierwszy etap rzucają dalej kostką.  Przy bardzo dużej liczbie osób znowu około jedna szósta wyrzuci szóstkę i te osoby przechodzą do dalszej gry czyli rzucają kostką ponownie.  Po kolejnym rzucie na placu boju znowu zostanie około jedna szósta graczy.
Po każdym rzucie w grze będzie coraz mniej osób aż w końcu zostanie tylko garstka, albo nawet tylko jedna osoba.  Teraz pomyśl nad taką rzeczą.  Załóżmy, że po tysiącu rzutach na placu boju zostanie jedna osoba.  Okazuje się, że ta jedna osoba tysiąc razy pod rząd wyrzuciła liczbę sześć.  Ot zwykła statystyka.
Teraz wyobraź sobie, że nie widzisz żadnych innych osób poza tą jedną.  Co na to powiesz???  Pomyślisz, że ta osoba jest – albo geniuszem, albo oszustem, albo ma nadprzyrodzone zdolności.  Tymczasem nie wydarzyło się nic szczególnego.  Zwykła statystyka przyrody powoduje, że taka osoba może, a nawet musi się znaleźć.
Właśnie dlatego niektórzy ciągle z życiu wygrywają, odnoszą sukcesy, a inni porażki.  Jedni stale wyrzucają szóstkę, innym szóstka nie zdarza się nigdy.  Dlatego, jeżeli coś Ci w życiu nie wychodzi, to wcale nie zawsze jest to Twoja wina.  Winną może być natura z jej rachunkiem prawdopodobieństwa.
Dlatego do góry głowa, i od tej pory patrz ufnie w przyszłość.  Rachunek prawdopodobieństwa jest nieubłagany.  Ale możesz mu pomóc – w tym celu już dziś wpisz się na listę poparcia jedynego, godnego, bo od zawsze BEZPARTYJNEGO kandydata na pezydenta RP 2015 – ROMANA WŁOSA.  Szczegóły tutaj –http://www.romanwlos.cba.pl/index_pliki/SUPER-OKAZJA.pdf
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
tel. +48 662 620 163

poniedziałek, 29 października 2012

Czy Podwyżka Płac/Obniżka Podatków Poprawi Byt Człowieka ???


Chociaż lubię dedukować, indukować i tym podobnie, to mimo wszystko jestem empirykiem.  Uważam, że na każde pytanie można uzyskać odpowiedź dopiero wtedy kiedy przeprowadzi się eksperyment bądź inne doświadczenie fizyczne.
Niemniej podedukuję i poindukuję co nieco.  Niemal od zawsze słyszę rozmaite głosy, że zamiast pomagać ubogim wystarczy obniżyć podatki, albo podwyższyć płace.  Pytanie czy to jest prawda???
Na początek opowiem Ci taką anegdotę.  Otóż pewien biedny i bezdomny jegomość, który mieszkał w pudle po telewizorze w Central Parku w Nowym Jorku (Amerykanie mają łeb, że robią takie duże telewizory), modlił się codziennie za siebie i za innych prosząc Boga aby obdarował każdego biedaka milionem dollarów.
Jako, że Bóg też jest empirykiem (patrz – Sodoma I Gomora, Potop, Plagi Egipskie, itp.), więc postanowił dać biedakom naukę praktyczną.  Pewnego ranka, ów jegomość obudził się w swoim pudle i ze zdumieniem stwierdził, że obok niego leży sakiewka, a w niej równo jeden milion dollarów.
Ucieszony tym faktem, poszedł do innego bezdomnego pudlarza aby Mu się pochwalić tym faktem.  Ale ten drugi bezdomny sam się oznajmił, że obudził się wraz z sakiewką z milionem dollarów.  Niebawem dołączyli do nich inni bezdomni, szczęśliwi, bo każdy zyskał sakiewkę z milionem dollarów.
Następnie wszyscy ruszyli gromadą do sklepu aby sobie kupić coś do jedzenia.  Wtedy doznali szoku – bochenek chleba kosztował dwa miliony dollarów.
W ten oto prosty sposób, Bóg nauczył biedaków podstawowych praw tego świata, tzn. – Bez Pracy (dokładniej – Produkcji) Nie Ma Kołacy oraz prawa popytu i podaży.  Inaczej mówiąc – Nie Rabotajesz, Nie Kuszajesz oraz Cena Rośnie Kiedy Rośnie Popyt przy niezmienionej podaży.
Oczywiście ostateczną odpowiedź może dać tylko doświadczenie.  Ale od dawna wiadomo, że dzielić można tylko tym co się naprzód wyprodukowało.  Poza tym, trzeba pamiętać, że ilość dóbr wszelakich jest ograniczona.
Dlatego, zamiast słuchać oszołomów, którzy metodami administracyjnymi chcą wprowadzać dobrobyt, zamiast biadolić, że jest Ci źle – zacznij coś produkować.  Oczywiście to coś musi być użyteczne dla innych ludzi.  Może to być jedzenie, bimber, odzież lub cokolwiek innego.
Dobrobyt będzie wtedy kiedy będzie duża produkcja.  Tak się dzieje np. z ziemniakami, cebulą, marchewką, itp.  Produkcja jest duża, przez to podaż jest duża, przez to ceny są niewielkie.
A dla Ciebie nie jest ważne ile zarabiasz, ile płacisz podatków lecz ważne jest to ile czego możesz kupić za pieniądze, które dostajesz ze wszystkich źródeł.
A więc już dziś bierz się za produkcję.  I nie mów, że Ja źle Ci doradziłem.
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)