środa, 28 listopada 2012

JOW – Jednomandatowe Okręgi Wyborcze – Nie Tutaj Jest Pies Pogrzebany !!!


Czasami chce Mi się śmiać, czasami płakać, a czasami najnormalniej rzygać kiedy widzę głupotę Polaczków bezpodstawnie zwanych Polakami.  Ostatnio jakieś cudaki robią szum i zamęt, ogólnie biją pianę, odnośnie wprowadzenia JOW – Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.
Jako człowiek, który dwukrotnie już usiłował kandydować na urząd prezydenta RP powiem Ci, że nie tutaj jest pies pogrzebany.  Co ciekawe, wybory prezydenckie są akurat jednomandatowe.  Nie wiem kto wymyślił tę debilną nazwę JEDNOMANDATOWE, ale wiedz, że chodzi tutaj o to, że na liście kandydatów są rozmaici pacjenci, ale pacjenci-wyborcy mogą wybrać TYLKO JEDNEGO Z TEJ LISTY.
W wyborach do Sejmu głosuje się NA LISTĘ kandydatów, przy czym na liście musi być minimum pięciu pacjentów (może być jeden zainteresowany i czterech lumpów), a maksimum dziesięciu pacjentów.  Nie ma czegoś takiego jak głosowanie na PARTIĘ jak sądzą durne Polaczki.
Gdyby tutaj chodziło o rzeczywiste mandaty, to Ja nie zapłaciłem żadnego mandatu od ponad 22 lat. Ponad 22 lata temu jakiś półgłówek-policjant (trudno jest spotkać policjanta, który nie jest półgłówkiem) wystawił Mi mandat za to, że przekroczyłem Moim Fiatem 126-p dopuszczalną prędkość o … 8 km/h. Można było jechać 100 km/h, a Ja pędziłem aż 108 km/h.
Gdzieś z piętnaście lat temu jakiś kolejny palant-policjant wystawił Mi mandat za parkowanie na trawniku, mimo że na tym trawniku nie było wcale trawy.  Ten mandat przyjąłem, ale go nie zapłaciłem – nie jestem frajerem więc wyruchałem komornika – po prostu powiedziałem Mu, że dostanie w mordę gdy jeszcze raz przyjdzie do Mnie do domu.  Widać stówa peelenów była dla Niego mniej warta niż perspektywa dostania w mordę.
Tak więc widzisz, że w wyborach mandaty mają niewielkie znaczenie.  Rozmaite półgłówki sądzą, że uleczą ten chory system wprowadzając głosowanie na danego pacjenta zamiast głosowania na listę.
Powiem Ci, że nie tędy droga.  Przyjrzyj się bliżej debilnym przepisom, które są zawarte w Ordynacji Wyborczej zwanej obecnie Kodeksem Wyborczym na prezydenta RP.
Już sam początek jest tak debilny, że widać, iż tę ustawę pisały dzieci specjalnej troski.  Kodeks Wyborczy prezydencki mówi tak – …kandydata na prezydenta zgłaszają OBYWATELE w liczbie co najmniej 100,000 (sto tysięcy)…  Czujesz bluesa jaki to jest kretynizm i pole do przewałów???
Znajdź sto tysięcy obywateli, którzy mówią jednym głosem.  Znajdź Mi sto tysięcy obywateli, spośród których każdy by chciał aby dany pacjent został prezydentem.  Już tutaj jest pies pogrzebany. 
Dalej, ten debilny Kodeks Wyborczy mówi, że te sto tysięcy obywateli tworzy Komitet Wyborczy – do utworzenia tego komitetu wystarczy tylko 15 obywateli.  Ten komitet jest po to aby prowadzić kampanię wyborczą na rzecz danego kandydata.
Te debile co pisały Kodeks Wyborczy popisują się dalej swoim debilizmem.  Oni mówią tak – Komitet Wyborczy występuje do kandydata z prośbą aby ten pajac zgodził się kandydować.
Oczywiście debil rozumuje tak – przychodzi taki pacjent z Komitetu i mówi – dzień dobry Ci Królu Lulu.  Pacjent-kandydat odpowiada – dzień dobry Ci dzieciu-śmieciu.  Gdzieś to był i coś robił???
Na to pacjent z Komitetu – ja chciałem Cię prosić – Królu Lulu – abyś zgodził się kandydować na urząd prezydenta RP w wyborach przypadających w roku (tym, a tym).
Oczywiście, debil-ustawodawca myśli, że Król Lul może odmówić mówiąc np. tak – a poszoł Ty won, job Twoju mać.  Dlatego, debil-ustawodawca żąda aby Król Lul wyraził swoją zgodę na piśmie i jednocześnie dał temu komitetowi upoważnienie do zbierania podpisów na listach poparcia i prowadzenia kampanii wyborczej na Jego rzecz.
Co dzieje się dalej, według chorej wyobraźni debila-ustawodawcy???  Ano taki półgłówek z komitetu organizuje rzeszę pacjentów aby ci zbierali podpisy na listach poparcia.  Potrzeba sto tysięcy takich podpisów.
Niewtajemniczeni myślą, że to jest prosta sprawa.  Nic bardziej błędnego.  Polaczki to takie debile, że mówią tak – Ja Ci się wpiszę na listę poparcia, ale daj Mi kabzę, daj Mi stanowisko w rządzie, daj Mi chociaż na flaszkę lub piwo.  Tak, takie debilne są Polaczki.
Zebranie stu tysięcy podpisów jest w takiej sytuacji NIEMOŻLIWE.  Dlatego UCZCIWI kandydaci już na tym etapie odpadają.  Natomiast pole do popisu mają – OSZUŚCI, BANDYCI, SZUBRAWCY, ZŁODZIEJE i inne męty lub szumowiny.
Czujesz już teraz bluesa???  Przy takiej debilnej ordynacji wyborczej nie możesz liczyć na to, że prezydentem zostanie ktoś uczciwy i prawy.  Że prezydentem zostanie człowiek kompetentny.
Żeby było śmieszniej, to debile-ustawodawcy wymyśliły coś takiego jak Państwowa Komisja Wyborcza czyli grupę głupków opłacanych z kieszeni podatników.
Ta grupa głupków nawet gdyby chciała coś zrobić rzetelnie, to i tak nie może.  Jednym z zadań tej grupy głupków jest sprawdzanie autentyczności podpisów na listach poparcia. To sprawdzanie ogranicza się do tego, że te głupki patrzą czy różne podpisy są robione różnymi długopisami.
Poza tym, nie mają oni możliwości nic sprawdzić.  Na liście poparcia trzeba podać dane takie jak – imię i nazwisko, adres ZAMIESZKANIA (nie adres zameldowania), PESEL oraz podpis.
W Polsce nie istnieje coś takiego jak baza danych zawierająca podpisy obywateli, nie mówiąc o tym, że każdy pacjent może zmieniać sobie podpis kilka razy dziennie.  Nie istnieje w Polsce baza danych zawierająca adresy zamieszkania, nie mówiąc o tym, że każdy pacjent może sobie zmieniać adres zamieszkania kilka razy dziennie.
Jedyna rzecz, którą mogą sprawdzić głupki zwane PKW jest zgodność numeu PESEL z imieniem i nazwiskiem.  Ponadto mogą sobie policzyć liczbę wpisów na listach poparcia, nawet nie będąc w stanie wykryć DUPLIKATÓW.  (Ja w ostatnich wyborach w roku 2010 wpisałem się TRZYKROTNIE na listę jednego i tego samego kandydata, ale PKW tego nie wykryła).
Widzisz teraz gdzie jest pies pogrzebany???  Kodeks Wyborczy nie może być taki aby faworyzował OSZUSTÓW, ZŁODZIEI, BANDYTÓW i SZUBRAWCÓW.  Dopóki tak będzie, to przy korycie stale będą jedne i te same świnie.  I nic tu nie pomogą JOW-y.
Rozwiązanie jest proste.  Zrezygnować ze zbierania czyli FAŁSZOWANIA debilnych podpisów.  Wpisać do Kodeksu Wyborczego tekst, że wybrańcy ludu mogą zostać odwołani W KAŻDEJ CHWILI za nierzetelne wypełnianie woli wyborców. 
Do tego ustalić odpowiedzialność majątkową dla wybrańców ludu.  Proste???  A tak w ogóle, to wszelkie funkcje w państwie powinny być pełnione SPOŁECZNIE – bez wynagrodzenia.  Proste???
Pozdrowienia,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
tel. +48 662 620 163

poniedziałek, 26 listopada 2012

Coś o wolności słowa.

Tutaj dowód, że jej nie ma:  http://wiadomosci.onet.pl/kraj/prokuratura-wszczela-sledztwo-ws-grzegorza-brauna,1,5314850,wiadomosc.html
W sprawie udziela się sam Janusz Palikot. Tak, ten od krwi na rękach i od małpek - teraz onet'owski ekspert od wszystkiego.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
WZYWANIE DO PRZESTĘPSTWA

O dziwo Janusz Korwin-Mikke, wzywa przez 20 lat do rewolucji i wycięciu w pień czerwonych - a nim nikt się nie zainteresuje. Czyżby czerwoni nie bali się JKM? Może ludobójstwo nie jest przestępstwem tylko wolnościową praktyką szanowania jednostki?



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
TAK WIĘC

Internauto, myśl co piszesz! Bo jutro, może przyjdą do was mili panowie i wsadzą do paki, za wzywanie do przestępstwa.

piątek, 23 listopada 2012

Co To Są I Skąd Się Biorą Pieniądze ???


Jako, że ciągle zdarza Mi się spotykać ludzi, którzy mają fałszywe pojęcie na temat pieniędzy, to pozwolisz, że opowiem Ci taki animowany film dostępny w internecie.  Ten film oświecił Mnie, ten film oświecił wielu ludzi.  Teraz Ja Ciebie oświecę.
Są dwie rzeczy, o których ludzie ciągle mówią – MIŁOŚĆ i PIENIĄDZE.  Przy czym, od tysięcy lat ludzie zadają sobie pytanie – co to jest miłość???   Natomiast prawie nikt nie pyta – czym są pieniądze oraz skąd one się biorą???
Wiele osób sądzi, że to rządy państw emitują pieniądze, a drukują je wytwórnie papierów wartościowych.  Jest to prawda, ale nie cała – a właściwie tylko mała część prawdy.  W dzisiejszych czasach pieniądze są tworzone głównie przez prywatne banki!!!!!
Za każdym razem kiedy jakiś pacjent przychodzi do banku pożyczyć pieniądze, bank wytwarza żądaną sumę wprost ze zobowiązania spłaty podpisanego przez pożyczkobiorcę.  Wiele osób sądzi, że banki pożyczają pieniądze, które ludzie zdeponowali na swoich kontach.  Ale to nie jest prawda.  Mechanizm tworzenia nowych pieniędzy jest tak prosty, że umysł ludzki go odrzuca.
A wygląda to tak, że kiedy pacjent przychodzi do banku pożyczyć pieniądze, to składa podpis przez co zobowiązuje się zapłacić bankowi żądaną kwotę plus odsetki, pod groźbą utraty domu, samochodu lub innego aktywa użytego jako zastaw bankowy.  A bank “wyczarowuje” niczym z kapelusza żądaną kwotę kredytu i wpisuje ją na konto pożyczkobiorcy.
Aby to zrozumieć, sięgnijmy do historii, tysiące lat wstecz.  Otóż pieniądzem może być cokolwiek.  Ważne jest aby to coś było przenośne oraz aby wystarczająca liczba ludzi miała wiarę, że to coś będzie można wymienić na rzeczy o prawdziwej wartości takie jak żywność, ubranie, schronienie, itp.
Jako pieniędzy używano muszli, nasion kakao, paciorków czy ptasich piór. Wiele cywilizacji wyspecjalizowało się w obróbce złota i srebra, dlatego to te metale zaczęły pełnić rolę pieniądza.  Złotnicy zaczęli bić standardowe monety gdzie próby złota i srebra były certyfikowane, co ułatwiło handel.
Złotnicy potrzebowali skarbców aby bezpiecznie trzymać swoje złoto.  Niebawem do złotników zaczęli przychodzić inni mieszkańcy miasta aby wynająć miejsce na swoje złoto.  Wkrótce wszystkie półki w skarbcu były zajęte, a złotnik miał niewielki dochód z wynajmu.
Złotnik zauważył pewną prawidłowość.  Mianowicie to, że depozytariusze bardzo rzadko przychodzili po swoje złoto, jako że kwity za złoto zdeponowane u złotnika były wymieniane na rynku tak jak prawdziwe złoto.  Także nie zdarzyło się by wszyscy naraz przyszli po swoje złoto. Kwity były wygodniejsze od ciężkich monet, a ponadto można było na nich napisać dowolną kwotę.  Tak narodziły się banknoty.
Złotnik zaczął przy okazji rozwijać inny interes.  Zaczął pożyczać swoje własne złoto innym ludziom obciążając ich odsetkami. Pożyczający także prosili o kwity, a nie o prawdziwe złoto.  Wraz z rozwojem handlu coraz więcej pacjentów prosiło złotnika o pożyczkę, więc złotnik wpadł na sprytny pomysł aby pożyczać ludziom kwity zabezpieczone nie tylko swoim własnym złotem, ale także złotem tych co zdeponowali swoje złoto u niego.
Dopóki pożyczki były spłacane, depozytariusze nic nie wiedzieli o interesach złotnika, i nie ponosili żadnych strat.  Jednak złotnik teraz działał już jako bankier i trzepał na tym znacznie większą kasę niż wtedy gdy pożyczał tylko swoje złoto.
Bogactwo złotnika nie uszło uwadze mieszkańców miasta, którzy podejrzewali go, że on przepuszcza ich złoto.  Zebrali się i zażądali otwarcia skarbca.  Oczywiście złoto leżało sobie bezpiecznie na półkach, ale interesy złotnika wyszły na jaw.  Więc depozytariusze zażądali aby złotnik dawał im część odsetek za zdeponowane przez nich złoto.
Tak narodziła się bankowość.  Złotnik, teraz będący bankierem wypłacał niskie odsetki tym co zdeponowali u niego złoto, a pobierał wyższe odsetki od tych, którym pożyczał cudze złoto.  Różnica w odsetkach stanowiła dochód bankiera, z czego on oczywiście musiał pokryć także koszty prowadzenia banku.
Mimo, że ten schemat działania wydaje się logiczny aby zaspokoić popyt na kredyt, to jednak nie jest to sposób, w jaki działają współczesne banki.  Ponieważ złotnik-bankier nie był już zadowolony z dochodu jaki osiągał po tym jak musiał dzielić się odsetkami z depozytariuszami, więc wpadł na szatański pomysł.  Jako, że nikt poza nim nie wiedział ile złota znajduje się w skarbcu, więc zaczął pożyczać kwity pod zastaw złota, którego nigdy w skarbcu nie było.
Ten schemat działania okazał się być super dla złotnika-bankiera.  Dzięki temu, że pobierał odsetki od złota, którego nigdy nie było, to stał się bajecznie bogaty.  A wielu ludziom taki pomysł, że bankier mógł tworzyć pieniądze z niczego w ogóle nie przychodził do głowy.
Jednak bogactwo bankiera ponownie ludziom wydało się dziwne.  Kilku najbogatszych mieszkańców wycofało swoje złoto.  Potem rozeszły się plotki, że bankier nie ma tyle złota aby zaspokoić roszczenia wszystkich tych co mieli kwity.
Pewnego dnia niemal wszyscy przyszli po swoje złoto, co fachowo nazywa się najazdem na bank, a co dla bankiera okazało się katastrofą.  Mimo, że sama praktyka tworzenia pieniądza z niczego wydaje się absurdalna, to nie została ona zakazana.  Wprost przeciwnie – zalegalizowano ją pod warunkiem, że bankierzy będą przestrzegać limitów udzielania pożyczek w fikcyjnych pieniądzach.
Te limity na ogół wynoszą 1 do 9 – czyli 9 fikcyjnych dollarów na każdy jeden dollar mający pokrycie w złocie.  Ponadto ustalono, że bank centralny ma wspierać lokalne banki szybkim “zastrzykiem” złota w przypadku najazdu na dany bank.  Inaczej, ta “bańka” kredytowa mogłaby pęknąć.
Obecny system bankowy działa właśnie w powyższy sposób.  Dawniej papierowy dollar był kwitem, który można było wymienić na złoto lub srebro.  Obecnie papierowy (lub cyfrowy dollar) może być wymieniony tylko na innego dollara – papierowego lub cyfrowego.
Dawny pieniądz reprezentował realną wartość.  Obecny pieniądz reprezentuje dług.  Można by rzec – Z DŁUGU POWSTAŁEŚ I W DŁUG SIĘ OBRÓCISZ.  To właśnie dlatego wszystkie kraje są obecnie zadłużone – im bogatszy kraj, tym ma większy dług.  A długi nigdy nie zostaną spłacone, bo ….. nie ma na to pieniędzy.  Bo żeby spłacić dług, to trzeba by stworzyć nowy pieniądz czyli trzeba by się zadłużyć.
Pozdrowienia dla dłużników oraz dla wierzycieli,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
 dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
www.romanwlos.cba.pl
tel. +48 662 620 163

czwartek, 22 listopada 2012

Państwa w państwie

Podzielmy nasz kraj na kilka państw. Nie terytorialnie, ale społecznościowo. Każda osoba składa podpis do którego chce należeć. Państwo będzie definiowane jako partia, każdy będzie po prostu wybierał, czy chce żyć w państwie PO, PiS, KNP czy może nawet Zielonych czy Anarchistów i według ich kryteriów będzie żyć. Oczywiście każdy będzie mógł założyć własną partię i wygłosić swoje przekonania, tylko jeśli on sam będzie jako jedyny należał do swojego państwa, będzie miał wpływ tylko na siebie i nie będzie mógł ingerować w życie osób innego okręgu. Przykładowo, jeśli obywatel PO zabije obywatela KNP, będzie odpowiadał przed prawem KNP(tudzież możliwy stryczek), jeśli sytuacja będzie odwrotna(nie może zostać skazany na śmierć, chyba, że PO tak zadecyduje). Obywatele danego państwa będą płacić podatki takie, jakie są ustalone przez ich państwo(partię). Co do egzekwowania prawa w danym miejscu, zależałoby od właściciela posesji i panowałoby na jego podwórku prawo jego państwa. Nie można byłoby zakładać później nowych partii. Możliwość zakładania miałby każdy, ale musiałby powiedzmy wpłacić do budżetu np.50 tys. zł. Budżet jest nienaruszalny, dopóki nie ostanie się tylko jedno państwo i to ono będzie miało go do dyspozycji.
Każdy mógłby się przenosić do innych państw kiedy zechce, ale musiałby zapłacić np. 5 tys. zł.

Zastanówcie się teraz, do którego byście chcieli należeć, które pierwsze by się zmniejszały i które jako pierwszy by upadały, czy te socjalne czy wolnorynkowe?

PS. Pomysł jest teorią, więc proszę się nie wymądrzać, że to nie miałoby sensu. Nie chcę takiego czegoś wprowadzać, piszę to tylko po to, abyście się zastanowili, czy socjalizm jest taki cudowny.

Proszę zadawać pytania, z przyjemnością będę na nie odpowiadał(oczywiście w związku z powyższym tekstem).


Król Świata

środa, 21 listopada 2012

A miało być tak pięknie…



Wszystkich Polaków wczoraj coś dotknęło. Jednych ulga, drugich niedosyt. Jeśliby patrzyć tylko na komentarze internautów, mogłoby się wydawać, że mamy niedoszłego bohatera narodowego.

Warto więc się zastanowić, czy nasze „kochane” władze działają dla naszego dobra? Wątpię, gdyby tak było, pan Brunon K., byłby nazywany terrorystą(nie tylko przez media publiczne), a mało kto odważyłby się napisać pochwałę na temat niedoszłego zamachowca. Jak jednak widać, jest zupełnie odwrotnie.


Oczywiście, wśród internautów jest wielu oszołomów, ale nawet jeśli odrzucimy połowę nieprzychylnych dla polskiego „żołdu” opinii, nadal ciężko znaleźć osobę, która wyraziłaby się, że „hołota” sobie na to nie zasłużyła.


Warto więc sobie zadać pytanie, czy nasze władze działają dla naszego dobra?


Jeśli jednak spojrzeć na całe to zamieszanie, warto się zastanowić, czy te polskie „pOSŁY” same nie podkręciły pana Brunona do (prawie)uczynienia czynu na…, wróć, zakazanego. Czyżby Smoleńsk się przejadł? Czy aby nie trzeba uciszyć jakiejś afery?

Nie będę miał żadnych wątpliwości, jeśli podczas pobytu w areszcie dopadną go…, jeśli popełni samobójstwo.

Pozwolę sobie zacytować pana o podpisie „fanABW”, który postanowił przeanalizować sprawę:

„Szanowni Internauci, ABW inne tajne służby trochę PRZESADZIŁY z ta PROWOKACJĄ!!!!!!!!!!!! Jestem tego PEWNY!!!! Dlaczego? Cytuję co u podejrzanego znaleziono: ".odnaleziono materiały wybuchowe takie jak: heksogen, pentryt, trotyl, proch.." (nie znaleziono NITROGLICERYNY???),"...oprócz materiałów wybuchowych i zapalników, zabezpieczono kilkanaście sztuk broni palnej i ponad 1100 sztuk amunicji różnego kalibru...", "...znaleziono.... ....kamizelki kuloodporne z wkładami ceramicznymi, hełmy kewlarowe i snajperskie stroje maskujące..." Zauważcie, ze znowu wszystko co NIBY posiadał wymienione jest w liczbie mnogiej!!! Cytuje dalej: "...zabezpieczono też spreparowane polskie i zagraniczne tablice rejestracyjne, instrukcje saperskie i minerskie oraz publikacje na temat pirotechniki...!!! Jestem bardzo zdziwiony, że NIE ZNALEZIONO u niego moździerza kalibru 120 mm wraz z amunicją i CZOŁGU TWARDY!!! Podejrzany DOKONYWAŁ próbne wybuchy między innymi ładunku 250 kg!!! Oczywiście NIKT tego NIE SŁYSZAŁ!!!??? W związku z tym mam pytanka. SKĄD MIAŁ NA TO KASĘ??? OD KOGO I GDZIE TO WSZYSTKO KUPIŁ??? KUPIŁ to wszystko na TARGU z PIETRUSZKĄ??? GDZIE TO MAGAZYNOWAŁ??? W SWOJEJ KAWALERCE??? ABW nie miało o tym ŻADNYCH SYGNAŁÓW??? ŹLE TO O NIEJ ŚWIADCZY!!! Teraz NAJLEPSZE KURIOZUM "...zamierzał zdetonować cztery tony materiałów, umieszczonych w samochodzie..." Może zamierzał wysadzić PAŁAC KULTURY??? Motywy sprawcy są OCZYWISTE, cytuję "... motywami o charakterze nacjonalistycznym, ksenofobicznym i antysemickim..."!!! No i OCZYWIŚCIE cytuję "...przystąpienie do tych działań NIE WYNIKAŁO bezpośrednio z JEGO WOLI, tylko działał niejako siłą sugestii innych osób..."!!!! Nie ZA DUŻO tego wszystkiego na jednego faceta??? Teraz następne CIEKAWE wypowiedzi prokuratora, cytuje: "zatrzymano jeszcze dwie inne osoby - jedna z nich przebywa na wolności, a druga pozostaje w areszcie..."!!! KIM JEST TA OSOBA PRZEBYWAJĄCA NA WOLNOŚCI??? Tajnym pracownikiem SŁUŻB, która mu to sprzedawała, a może dostarczała za free??? Następny CIEKAWY WATEK cytuję "...w szkoleniach, w których brał udział podejrzany, uczestniczyły jeszcze cztery inne osoby. Prokurator nie odpowiedział na pytanie dziennikarzy, czy te osoby zostały zatrzymane..."!!! TO WSZYSTKO JEST SZYTE, TROCHĘ ZA GRUBYMI NIĆMI!!! Przepraszam za bardzo długi wpis i pozdrawiam samodzielnie myślących.”
Na koniec dla rozerwania, Elektryczne Gitary:



Król Świata

wtorek, 20 listopada 2012

USA vs POLSKA




WSTĘP – czyli o co chodzi?

     Praca – jest wyznacznikiem pieniądza. Wydaje się, że za taką samą robotę w różnych krajach świata, powinno dostawać się w miarę podobną wypłatę.
By porównać owoce pracy – posłużę się przykładem. Jest to pewna sieć fast food’ów – która oferuje w menu hamburgery. Co ciekawe, hamburgery te wytwarza się w ściśle określony sposób. Każdy hamburger tej firmy, czy to z USA, czy z Polski zawiera to samo, w takich samych proporcjach.  Jest więc to idealny przykład dla naszego porównania.
Praca w tej sieci fast-food’ów jest też taka sama czy to w Polsce, czy w USA – trzeba obsłużyć klientów i pichcić  – więc  powinniśmy dostać podobne wynagrodzenie.
Średni pracownik firmy XXX w USA zarabia 800$. By porównać to z pracownikiem, tej samej firmy tylko z Polski – który zarabia 1200zł – użyję właśnie tych moich hamburgerów.

PORÓWNANIE

    Na zdrowy rozum – pacjent który robił to samo co drugi, powinien kupić podobną ilość towaru. Błąd. Pacjenci w USA, za swoje pichcenie hamburgerów, mogą tych hamburgerów kupić 898, natomiast Polski pacjent, który pichci hamburgery równie dobrze jak jego amerykański kolega, może kupić ich sobie 342. Za taką samą pracę dostajemy o 62% mniejszą zapłatę!
Drugim, po hamburgerach wyznacznikiem jest paliwo. Energia to krew gospodarki, bez niej stanęła by w miejscu. Gdy brakuje energii – kraj się nie rozwija. Dlatego tak ważna jest cena energii.
Okazuje się, że pacjenci z firmy XXX z USA, za swoje pichcenie mogą kupić 888 litrów benzyny, natomiast polski pacjent tylko 215 litrów.

Teraz pytanie: Dlaczego, za taką samą pracę polski pacjent, dostaje mniej niż amerykański? Czy to wina infrastruktury, powietrza, podatków czy przepisów? Czy może dzięki POlitykom, polski pacjent jest traktowany jak Biały Murzyn?

poniedziałek, 19 listopada 2012

Pawlak odchodzi z rządu.

Tusk przyjął dymisję Pawlaka:

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/donald-tusk-przyjal-dymisje-waldemara-pawlaka,1,5308887,wiadomosc.html


Dziękuje za wszystkie komentarze i za liczne odwiedziny tego bloga.

Każdy kto chce tu publikować swoje teksty, powinien to zgłosić na tego maila politykan@gmail.com (na jaki temat chce pisać, od kiedy chce zacząć, czy ma/miał już jakiegoś bloga)

BONUS: PRZEMIANA DONALDA.



Co to czas robi z ludźmi.