sobota, 5 stycznia 2013

Jak Debilizm Zalewa Polskę !!!

Ostatnio, w krótkich odstępach czasu zatelefonowały do Mnie trzy debilki i jeden debil.  Takie spiętrzenie debilizmu natchnęło Mnie do napisania na ten temat.
Zanim Ci wyjaśnię o co chodzi dam Ci taką prostą zagadkę znaną od dawna.  Odpowiedz na pytanie – dlaczego turecki sułtan nosił zielone szelki???  Możesz się głowić do woli, a Ja na koniec podam Ci poprawną odpowiedź.
Póki co, wyobraź sobie taką abstrakcyjną sytuację.  Żyjesz sobie w jakimś kraju, nazwijmy go Debilolandia.  W tymże kraju istnieje pomieszanie socjalizmu z gospodarką quasi-kapitalistyczną, własność prywatna przeplata się z urzędniczą głupotą.  Do tego pacjenci tego kraju są tak durni, że kupią każdy debilizm.
W Debilolandii urzędasy uchwaliły takie prawo, że każdy posiadacz chleba ma obowiązek zakupić masło do tego chleba nawet jeżeli tego chleba nie będzie jeść, bo np. kupił go dla konia, dla świniaka, albo do zrobienia z niego filtru do denaturatu.  Urzędasy, świadomie bądź nieświadomie, naganiają pacjentów prywatnym sprzedawcom masła. Ale to nie koniec debilizmu.  Prawdziwy debilizm polega na tym, że żaden posiadacz chleba nie może poznać ceny masła dopóki nie odpowie na bardzo wiele debilnych pytań.
Te pytania brzmią mniej więcej tak – jaki rodzaj chleba nabyłeś, z jakiej piekarni, czy został on sprowadzony z zagranicy???  Gdzie ten chleb jest przechowywany, czy planujesz ten chleb zjeść sam czy wspólnie z rodziną???  Jaki jest numer kodu pocztowego miejsca przechowywania chleba???  Od jak dawna jadasz chleb???  Czy planujesz ten chleb wywieźć za granicę???  Jaki jest Twój zawód, jaki jest Twój stan cywilny, numer PESEL, adres zamieszkania???  Czy będziesz tego chleba używać w celach zarobkowych???
To tylko kilka przykładów debilnych pytań. Dopiero kiedy odpowiesz na te bzdurne pytania, to dowiesz się ile w danym sklepie kosztuje OBOWIĄZKOWE masło do tego chleba.  Przy czym, w wielu sklepach cena masła nie będzie w żaden sposób uzależniona od danych zawartych w odpowiedziach na te debilne pytania.
Przyznasz, że w normalnym kraju, wśród normalnych ludzi taka sytuacja nie miałaby racji bytu.  Ale nie w Debilolandii zwanej potocznie Rzecząpospolitą Polską.  Właśnie tak wygląda sytuacja w wielu dziedzinach.  Mnie ta sytuacja dopadła ostatnio, kiedy szukałem tańszych ubezpieczeń OC na Moje samochody.
Dzwoniły debile i debilki, i właśnie zadawały Mi takie debilne pytania, tzn. jak często planuję używać samochodu, jaki jest Mój zawód, jaki stan cywilny, czy planuję wyjazd za granicę, jaki rodzaj paliwa,  czy samochód posiada widoczne uszkodzenia, jaki jest przebieg samochodu, czy samochodem będą kierować osoby poniżej 25. roku życia???  Czy samochód będzie używany w celach zarobkowych ???  I szereg innych bzdurnych pytań.
A najciekawsze jest to, że większość tych danych nie ma żadnego wpływu na wysokość składki OC czyli na cenę umownego masła do chleba.  Co więcej, Ja po każdym debilnym pytaniu zadawałem pytanie - jak na cenę OC wpływa odpowiedź na dane pytanie.  Tzn. na pytanie o Mój stan cywilny, Ja pytałem – kto płaci mniej, żonaty czy kawaler???  Bo jeżeli kawaler, to się rozwiodę, a jeżeli żonaty, to się ożenię.
Nietety, w odpowiedzi mówiono Mi, że nie mogą ujawniać takich danych.  Ja im na to, że jest to niezgodne z ustawą o cenach – cena oraz warunki nabycia towaru muszą być podane przed zakupem towaru.
Oczywiście Ja staram się unikać debili, ale nie pożałowałem sobie przyjemności podroczenia się z debilami.  Dlatego, na pytanie jakie jest miejsce Mojego zamieszkania odparłem, że jestem bezdomny i mieszkam, w którymś z Moich kilku samochodów. Wobec tego padło pytanie jaki jest numer kodu pocztowego miejsca gdzie teraz przebywam???
Ja im na to, że mieszkam każdego dnia gdzie indziej, jadę tam gdzie Mnie oczy poniosą, a numery kodów nie są wypisane przy drogach.  I tutaj zaczynały się “schody”, dla debili nie do przebycia.
Bo debile twierdziły, że bezdomnemu nie mogą sprzedać polisy OC, a Ja mówiłem debilom, że państwo Mnie zmusza do kupowania OC, więc Oni nie mogą Mi odmówić.  Państwo Mi każe kupić to masło, a Oni bezdomnemu nie sprzedadzą.  Ciekawy problem??? (Jedna z tych debilek nawet  stwierdziła, że bezdomny nie ma prawa mieć samochodu).
Podobnie rzecz się miała z przebiegiem samochodu, odpowiadałem, że nie wiem jaki jest przebieg, bo szczęśliwi bezdomni przebiegu nie liczą, a żadne prawo nie zobowiązuje pacjentów Debilolandii do znania przebiegu. A już najśmieszniejsze było kiedy debilka zapytała Mnie o rodzaj paliwa.  Ja odparłem, że Moja Skoda 105 jest napędzana ciekłym wodorem.
Ona stwierdziła, że nie ma w bazie danych takiego paliwa.  Ja Jej na to, żeby pogoniła do roboty tego patałacha-informatyka co to nie wpadł na pomysł, że ktoś mógł sobie przerobić auto na ciekły wodór.
Ale debil potrafi zrobić tylko to, co ma wpisane w komputerze, a ściślej w programie komputerowym czyli to co inne debile zwane szefami wtłoczyły Mu pod kopułę.  Jak się potem okazało, rodzaj paliwa nie miał żadnego wpływu na wysokość składki OC.  Podobnie jak większość innych debilnych danych.
A sułtan turecki nosił zielone szelki po to aby Mu nie opadały spodnie.  Zagadka bardzo prosta, ale w każdej zagadce nadmiar danych wcale nie ułatwia rozwiązania, najczęściej utrudnia, a czasem uniemożliwia rozwiązanie.
Ale debile z m.in. PRYWATNYCH firm ubezpieczeniowych zbierają nikomu niepotrzebne dane.  Debilom trzeba za to zapłacić, przez to koszty rosną, przez to składki są wyższe.  Ale pacjenci Debilolandii i tak kwiczą z zachwytu jakież to mądre są te debile, że tak wnikliwie obliczają składki OC.  I pacjenci płacą chociaż potem płaczą, że drogo.
W tym całym debilizmie byłem zaskoczony kiedy w Towarzystwie Ubezpieczeń Wzajemnych, w skrócie TUW – nie myl tego z TUW-TUZ -, panienka zapytała Mnie jaki jest rodzaj samochodu (osobowy czy ciężarowy) oraz jaka pojemność silnika???  Po czym, po chwili podała Mi wysokość składki.  Trzydzieści sekund roboty zamiast kilkunastu minut debilnych pytań.
Już byłbym skłonny pochwalić tę firmę bezgranicznie, gdyby nie pewna komunistyczna przypadłość, która wyszła po tym, gdy chciałem się dowiedzieć czy uzyskam jakąś specjalną zniżkę kiedy wykupię u Nich OC na Moje cztery samochody.  W odpowiedzi usłyszałem, że jeżeli pacjent posiada więcej niż trzy samochody, to Oni uważają, że jest to “mikro-flota” (ale debilne słowo), więc wtedy nie dość, iż nie ma żniżki, to będzie ZWYŻKA składki o 50 procentów.
Nikt nie umiał Mi wytłumaczyć dlaczego tak jest – Ja sądziłem, że hurtowo będzie taniej.  Tymczasem Oni chcą drożej.  Jedynym wytłumaczeniem jest tutaj to, że jakiś komunista w tej firmie uznał, że gdy ktoś ma cztery samochody, to jest burżujem-kułakiem, a klasa robotnicza musi karać takich pacjentów, chociażby wyższą składką.  Ciekawe kiedy znowu zaczną rozstrzeliwać burżujów.
Kończąc, życzę Ci jak najmniej kontaktów z debilami w Nowym Roku 2013.  Ponadto doradzam Ci abyś nie podawał/podawała zbędnych danych, szczególnie tych dotyczących zawodu, stanu cywilnego, miejsca zamieszkania, itp.  A jeżeli zechcesz podać te dane, to naprzód Oni muszą Ci podać zależność ceny OC od tych danych.
Jako ciekawostkę, powiem Ci, że niektóre debile podwyższą Ci cenę OC kiedy przyznasz, że planujesz zrobić duży przebieg (powyżej 5,000 km rocznie), planujesz wyjazd za granicę, albo podasz, że auto ma duży przebieg.
Ta wyższa cena to jest taki podatek od marzeń, bo np. Ja planuję wyjazd samochodem na Marsa, ale o tym nikomu nie mówię.  Znowu Mi powiedzą, że nie mają czegoś takiego w bazie danych w komputerze, albo Moje marzenia zostaną opodatkowane wysoką ceną OC.
Pozdrowienia,
ROMAN WŁOS
(kandydat na prezydenta RP 2015,
dumny, bo od zawsze BEZPARTYJNY)
http://www.romanwlos.cba.pl/
http://romanwlos.wordpress.com
romanwlos@interia.pl
tel. +48 662 620 163

4 komentarze:

  1. Źle Roman. Wszystkie te pytania zadawane przez pracowników firm ubezpieczeniowych miały sens. A brały się one ze statystyk, jakie firmy te prowadzą. Wniosek jest taki, że świadczy to o uczciwości firm w podejściu do konkretnego klienta. Czyli - ten, kto bardziej statystycznie naraża się na wypadek płaci więcej.
    Kluczem do tanich ubezpieczeń i w ogóle lepszego życia jest zasada "chcącemu nie dzieje się krzywda", a więc ubezpieczenia nie mogą być przymusowe. Ale osiągnąć można to tylko wtedy, gdy zniknie socjalizm ze służby zdrowia, bo inaczej rząd, który ją finansuje z naszych składek zawsze będzie miał wymówkę, aby zakazać, czy nakazać to, czy tamto.

    Bolo

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest takie mądre chińskie przysłowie Panie Romanie "kiedy widzisz złego człowieka zastanów się nad sobą"

    OdpowiedzUsuń
  3. Inna zagadka (odpowiedź też jest prosta): po co przeprowadzano niedawno spis powszechny, mimo że państwo ma każdego z nas zakatalogowanego pod różnymi peselami, regonami, nipami i cholera wie jak jeszcze? Jesteśmy numerami w systemie, niczym w jakim matrixie, a oni jeszcze co jakiś czas nas spisują (i to pod groźbą kary!).
    http://zyciejestzabojcze.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. To w końcu te pytania miały wpływ na wysokość OC czy nie? Autor pogubił się w zeznaniach. Poza tym porównanie ubezpieczenia do chleba to sofizmat, który nie powinien mieć tu miejsca. Autor albo celowo upraszcza by się przyczepić, albo również się chyba troszkę zagalopował. Jedyny problem tu to obowiązkowość ubezpieczeń. Reszta to zwykłe malkontenctwo autora.

    OdpowiedzUsuń